czwartek, 29 kwietnia 2010

Słońce :).

Słońce.... wciąz za mną chodzi i wciąz je rysuję. Takie wdzięczne jest :). Kartka niespodzianka dla pewnej Pani :) którą pozdrawiam :). Miłego dnia zyczę wszystkim!


dd

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Piękne starocie :).

......znów nawiedziłam giełdę staroci! Tym razem zabrałam siostrę oraz męza :). Oto i część naszych zdobyczy. Część poniewaz resztę, w tym przecudnej urody zielony dzbanek na herbatkę, zabrała do domu moja siostra z racji, iz są juz Jej własnością :). Nie udało mi się ich uwiecznić na zdjęciach ale uwierzcie mi piękne przedmioty zakupiła :)..... a jak się targowała! SZOK! Nie mogłam wyjść z podziwu! Bo do tego to ja akurat totalnie nie mam daru ;) a Ona! Dała radę! Dzięki Jej staraniom zostało nam trochę w kieszeniach :). Było jak zawsze miło. Mój mąz jedynie pod koniec kategorycznie zabronił mi juz podchodzić do jakichkolwiek stoisk ;). Poddał się jednak. Stwierdził ze nie moze na to patrzeć :). Zabrał nasze tobołki i pojechał.................................... A Juleńka lalę porcelanową dostała. Fajne fajne te starocie :). To dopiero początek naszych wypraw :)..............................................................Rower dla "Szerszenia nr 1" czyli Dziadka. Pani chciała za to maleństwo bardzo duzo złotówek ale moja siostra jak lwica walczyła i wywalczyła :). Stoi obok Dziadkowych pucharów :).


A to coś uwielbiam. Jest wyjątkowo wyjątkowe :). Szkło kryształowe czy jakoś tak. Równiez wywalczone przez siostrę :).





Ręcznie robiona misa na owoce. Taka miła w dotyku :).




..... :)



I na koniec ceramika za grosze. Wróbelek. :)



dd

niedziela, 25 kwietnia 2010

środa, 21 kwietnia 2010

Urodzinowo :)

Bardzo lubię 21 dzień kwietnia :). Od rana same niespodzianki :). Nikt wtedy się na mnie nie denerwuje, wszyscy cierpliwie znoszą moje chimery - i ja Ich wtedy bardzo podziwiam bo ze mną nikt nie moze wytrzymac dłuzej niz 10 minut wszyscy są zagotowani w 8 minucie przebywania ze mną-taka zołza jestem, a tego dnia dają z siebie wszystko i przez zaciśnięte zeby nawet się uśmiechają ;) prawda Kamola :)))). Dostaję prezenty i..... do woli mogę najeść się ciasta :). Tak to tak z grubsza rzecz ujmując :). NAJWAŻNIEJSZE to ze zwyczajnie wspólnie na chwilkę mozemy przystanąć, usiąść i w miłej pogodnej atmoswerze napić się kawki którą dzielnie zawsze dla nas szykuje albo mamusia albo siostra Madzia. Porozmawiać i niczym się nie przejmować tylko zwyczajnie być. W tym roku równiez tak było :). Było bardzo miło i rodzinnie. Bardzo wazna dla mnie jest obecność moich bliskich (myslę ze kiedy bedą to czytać to nie uwierzą ) ale tak właśnie jest Kochani. I choć na codzień jestem paskuda jakich mało to wiecie co? Bardzo Was potrzebuję. Bez Was wszystko nie ma sensu! I dziękuję ze kazdego dnia mnie wspieracie we wszystkich moich pomysłach, planach i marzeniach których nie brakuje :). Że pocieszacie, otaczacie opieką i......... kochacie. Cieszę się ze Was mam! .................................................................i wybaczam ze na torcie brakowało 27 świeczek ;)))))).

A oto i torcik. Zapraszam częstujcie się :). I dziękuję Wam wszystkim za pamięć i zyczenia w kazdej formie.
Część urodzinowej ekipy :).


:))))))


Natunia tez dostała buziaka :).






:))) nie mogłam się oprzeć :).


:*




Juleńki tylko brakuje. Chora dzielnie czekała na nas z babcią Wandzią w domku.



I jeszcze tak na koniec dziewczynki moje kochane :).




























Teraz mogę wyjaśnić skąd "Sofija". Moja prababcia miała na imię Zofia. Nigdy jej nie poznałam.... była ponoć cudowną kobietą. Często o niej myślę. Czasem w ciągu dnia wpada mi myśl o Niej............... Urodziłam się w tym samym dniu i miesiącu co Ona. A ze tato mój kochany bardzo chciał abym ja równiez nosiła to imię a ze jakoś tak nie wyszło :) to postanowiłam ze TU bedę Zosią - taką Zofiją Sofiją :).


Pozdrawiam :)


dd

wtorek, 20 kwietnia 2010

Karteczka urodzinowa :).

Dziś po południu wybieramy się na imprezę urodzinową do Olusia-kuzyna dziewczynek. Z tej okazji właśnie powstała ta oto karteczka :). Taka balonikowa :).





dd

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Anioł.

Znalazłam ostatnio ten oto obrazek który namalowałam 4 lata temu gdy Juleńka była jeszcze maleńka. Wszystkie moje DWIE siostry dostały po takim. Bardzo go lubię, bo przypomina mi miłe chwile. Pamiętam nawet dokładnie kiedy, gdzie i o której go malowałam. To było moje pierwsze dzieło jakie stworzyłam po narodzinach Juleńki. Spała tego dnia 4 godziny a ja byłam taka jakaś... nie mogłam się zupełnie pozbierać i ledwo wyrobiłam się z tym rysunkiem zanim się obudziła :). Brak organizacji totalny! Ale wszystkiego trzeba się w zyciu nauczyć :). No i się nauczyłam :). Dziś gdyby mi ktoś któregoś dnia podarował ot tak 4 godziny tylko dla siebie to ...... wióry by tylko leciały :). Rozdysponowałabym nim co do sekundy i zadan by się nie zmarnowała :). Taka teraz poukładana jestem :). Pokazuje Wam tego Anioła bo bardzo go lubię. Taki prosty i radosny :).

Królik, ślimak, gęś oraz konkurs...... :).

Juz daaaaawno temu chciałam uszyć królika. Napatrzyłam się jakie są fajniusie i zapragnęłam takiego mieć ;)))))). Napisałam do betsy pesty o poradę (bo jest w tych klockach świetna) i Ona jak zawsze chętnie mi pomogła, za co bardzo serdecznie Jej dziękuję :)). Zakupiłam materiały, złapałam za maszynę i tak powstał mój pierwszy królik :). Bardzo spodobało mi się to szycie :) ale i nie tylko mnie :). Mój mąz tez się wciągnął. Ślimak to Jego dzieło ja tylko go połączłam. Szło Mu świetnie On ma bardzo duzo cierpliwości w przeciwieństwie do mnie :). Gęś w połowie tez jest Jego :). Bardzo fajna zabawa to szycie :). Te króliki takie wdzięczne są :). Wiem juz ze na jednym nie spocznę :))) Mój mąz tez nie ;). Zapraszam-y :)


Królik.















Ślimak.













Gęś.
I jeszcze muszę się pochwalić. Pamiętacie pokazywałam Wam pracę Juleńki którą wysłałyśmy do Warszawy na konkurs? W zeszłym tygodniu ogłoszono wyniki i Juleńka zdobyła I nagrodę. Skakałyśmy po całym pokoju z radości :). Juleńka była taka zadowolona a ja dumna :). Oto i ta praca jeszcze raz :). Takie małe wielkie radości :).




Pozdrawiam :)
dd

wtorek, 13 kwietnia 2010

Kilka słów...

Taki smutny to czas.... postanowiłam się odezwać i napisać parę słów. Te dni takie mroczne i czarne....... nawet niebo płacze..... zwyczajnie jest mi bardzo smutno. Tamtej soboty wstałam rano koło godziny 7:00 zrobić Natalce kaszkę wtedy jeszcze zyli......Natunia zjadła a ja jeszcze zasnęłam. Gdy obudziłam się za drugim razem ich serca juz nie biły .... Przezywam to co się stało bardzo mocno. Bo jak mozna nie przezywać?! Jestem Polką, a to był mój prezydent na którego wraz z męzem głsowaliśmy. Ale patrze na to wszystko równiez z innej perspektywy.... z perspektywy córki, zony oraz matki. I w tym kontekście przezywam to bardzo osobiście. Bardzo bliska była mi postać Pani Marii, zony Pana Prezydenta. Od kiedy usłyszałam od znajomej która poznała ją blizej- przeprowadziła z Nią wywiad -ze to wspaniała kobieta, mądra, zawsze uśmiechnięta, pogodna i jak to Ona Ją nazwała "równa Babka" zupełnie inna niz przedstawiają Ją media, to tak szczególnie Ją obserwowałam. Oczywiście nie maniakalnie :) ale jakoś tak...... darzyłam Ją ogromną sympatią. Cała ta tragedia powywracała wszystko w mojej głowie i myślę ze nie jest to chwilowe. Z tego smutku pozostanie we mnie wiele dobrego-paradoks. Najwazniejsze to to, ze uswiadomiłam sobie, ze o zachodzie słońca, kończąc dzień zasypiam nieprzygotowana...... Żyj tak jakby kazdy dzień miał byc Twoim ostatnim.... moje dni takie nie są... i smutne to jest, ale prawidziwe. To wydarzenie sprowokowało we mnie myśli, postanowienia takie dobre...... i tak dobrze się z nimi czuję. Chciałabym, aby zagościły u mnie i stały się namacalne....... Piszę Wam o tym, bo zwyczajnie czuję taką potrzebę. Jedni mogą się z tego śmiać inni szydzić..... zupełnie mnie to nie obchodzi.



W moim sercu jest wiele ludzkiego smutku. Myślę sobie ze musi on wyjść. Jedni potrzebują ciszy inni rozmowy ja................ mój mąz w niedzielę szedł po sweter do szafy ja stałam ............ On podszedł nagle i mnie przytulił tak zwyczajnie... popłakałam się, bo ja smucę się łzami i łzami wypływa ten smutek cały az do bólu. Ja jestem bardzo wrazliwa i juz dawno przestałam się wstydzić swoich łez. One są częścią mnie i skoro pomagają to dlaczego je ukrywać? Dziękuję Kochanie.

Całe to wydarzenie... 96 polskich serc.... Dla mnie liczba 30 osób jest trudna do wyobrazenia a niemal 100? Zginęło tak wiele waznych ludzi.... nie ze wszystkch poglądami oczywiście się zgadzałam, ale czy teraz ma to znaczenie? Trudne to wszystko ale ani razu do tej pory nie powstało w mojej głowie pytanie dlaczego? Tak miało być. Bo wszystko w zyciu dzieje się tak, jak dziać się powinno. I choć tym razem słowa te brzmią moze okrutnie to tak myślę. Bo w zycie nasze wpisana jest śmierć... I jeszcze Wam napiszę, ze oglądając wczorajszą transmisję uroczystego powitania ciała Pani Marii poczułam taką ulgę ze są juz razem z Panem Prezydentem. Razem wyruszyli w tą podróz i razem ją zakończą. Trzymają się za rękę juz tam u Pana i spoglądają na nas, na swoja córkę.... Pięknym byli małzeństwem i tak bardzo podobają mi się Ich zdjęcia które teraz pokazują w telewizji. Zawsze za ręką, usmiechnięci, wpatrzeni w siebie. Pan Prezydent nawet na waznych spotkaniach z politykami gdy opuszczał swoją małzonkę, przeciez tylko na chwilę, całował ją w czoło.... takie to piękne... Tak pięknie są teraz przedstawiani............... Ja czytam to jako nauczkę dla siebie tak na codzień... aby nie tylko patrzeć na człowieka ale tez go widzieć. Aby szanować kazdy dzień swoich bliskich-czasem powiedziec kocham cie tak zwyczajnie......

I zakończę moje myśli spostrzezeniem... tak pięknie wygląda nasza Trzebnica. Flaga polska gości w tylu oknach. Gdy jadę samochodem do domu pokonuje po drodzę jedną z dłuzszych ulic w mieście prowadzącą w stronę rynku. Widok..... az zatyka. Czuję wtedy w sercu takie cos.... cos dobrego i choć zycie na codzień w tym kraju nie nalezy do prostych to jednak to uczucie rozpiera serce. Duma chyba to jest. ........................Delikatnie w zgiełku dnia codziennego faluje flaga za flagą..... przypominając, tym razem niestety, o smutku ale jakze pieknie i dostojnie.

sobota, 10 kwietnia 2010

czwartek, 8 kwietnia 2010

Warto rozmawiać!

Po ostatniej rozmowie z kolezanką która mając 8 miesięczną córeczkę z ogromnym bólem w sercu musiała wrócić do pracy i po słowach które wypowiedziała, a które były identyczne jak słowa Pani Potockiej, ze graniczy z cudem dla kobiety połączyć pracę z wychowywaniem dzieci oraz prowadzeniem domu (tak w skrócie) postanowiłam pokazać Wam ten program po którym gdy go obejrzałam to............. sami zobaczcie.


http://www.tvp.pl/publicystyka/tematyka-spoleczna/warto-rozmawiac/wideo/czy-polacy-przezyja-mamy-coraz-mniej-dzieci-18032010/1397186

....................

wtorek, 6 kwietnia 2010

Szkolna kartka :)

Taka dziwna kartka. Niby wszystko w niej jest ok a jednak nie jest :). Taka szkolna wyszła :). Tak to jest jak dobierze się złe kolory :(. Ale skoro pokazuje wszystkie to wszystkie :). Robiłam ją razem z Juleńka. Ja kartke a Ona swoje dzieło tulipanowe które wyszło cudowne :). A skoro dzis mam odwołana lekcje śpiewu i nie musimy sie spieszyć to idziemy na słoneczko :)). Pozdrawiam =)

dd

niedziela, 4 kwietnia 2010

Życzenia :).

Kochani! Święta trwają. Jakze to piękny czas! Życzę Wam, abyście spokojnie i bez pośpiechu przeszli przez te piękne świąteczne dni. Życzę, abyście przeżyli czas świąteczny w atmosferze miłości i pojednania. Rodzinnie i w radości. Niech Zmartwychwstały Chrystus wleje w Wasze serca pokój. Niech da nadzieję na lepsze jutro oraz siłę do pokonywania trudów dnia codziennego.


Miłego świętowania!! :)






Moja dzielna pomocnica. Juleńka wytrwała do późnych godzin nocnych i pomagała mi przy szykowaniu koszyczków :)....... oczywiście w pizamce ;).

Koszyczek Juleńki :).






A to stroik który dostaliśmy od mojej kuzynki Karoliny :). Nagle zadzwoniła do drzwi i wręczyła go nam :). Wypiłyśmy kawkę, pogadałyśmy chwilkę i popędziła piec pyszności do domu. Miła to była niespodzianka :). Piękny!





Pozdrawiam


dd